COVID-19: dlaczego jedni umierają, a inni nawet nie gorączkują?


Rozmowa z dr Preeti Agrawal o tym, jak zadbać o siebie w trudnym czasie pandemii.

Odpowiedzialność za zdrowie leży po naszej stronie.

Od zawsze, a od marca tego roku szczególnie, przy każdej okazji życzymy sobie zdrowia. Często dodajemy, że ono jest najważniejsze. W podtekście myślimy – obyśmy tylko nie chorowali…

Pytanie, co naprawdę robimy, by być zdrowymi? Kto ponosi odpowiedzialność za nasze zdrowie: my sami, specjaliści od zdrowia czy system zdrowia? Od pojawienia się wirusa COVID-19 i rozpoczęcia pandemii media alarmują, że system doszedł do swoich granic, specjaliści stają się bezradni, nie są w stanie każdemu pomóc i każdego ratować. Złożyliśmy odpowiedzialność za zdrowie całkowicie w ręce specjalistów. Obecna sytuacja pokazuje, że powinniśmy się zastanowić, czy na pewno to nam odpowiada i czy nie lepiej byłoby wziąć ją na siebie. Pokazuje też, że nie da się oddzielić jakości zdrowia od jakości życia.

Czym według Pani jest jakość życia? Bo przecież nie piękną żoną, szybkim samochodem i wieloma zerami na koncie.

Oczywiście jakość życia nie zależy tylko od komfortu życiowego. Nie żyjemy w bańce indywidualności, jak nam się wydaje. Żyjemy w systemie i jesteśmy uzależnieni od siebie nawzajem. Nawet jeśli mam wszystko, czego chcę, bo jestem właścicielem 10 restauracji, to wydarzenie zewnętrzne w stosunku do nas może wszystko zmienić. Zaczęliśmy żyć bardzo samolubnie, wierząc, że tylko ja i mój komfort się liczymy. Tymczasem od marca boleśnie przekonujemy się, że jeśli społeczeństwo nie jest zdrowe, to ja też ponoszę konsekwencje tego, co zdarza się innym. Moje poczucie bezpieczeństwa lub szczęście, budowane na tej podstawie, okazuje się kruche. Moje lęki, złości i smutki zaczynają mieć wpływ na mój system odpornościowy i tym samym na zdrowie. Życie wpłynęło na moje zdrowie.

Więc czy wszyscy będziemy chorować?

Jak widać nie wszyscy chorujemy, a w dodatku nie wszyscy tak samo. Widać całą gamę różnych objawów o różnym stopniu nasilenia. U jednych nic się nie dzieje pomimo bezpośredniego kontaktu z wirusem, inni przechodzą chorobę lekko, pojawia się gorączka i niewielki ból, który szybko znika; kolejni leżą obłożnie chorzy przez miesiąc i bardzo wolno z tego wychodzą; a ostatnia, czwarta grupa poddaje się całkowicie i umiera.

We wszystkich przypadkach czynnik zewnętrzny jest taki sam – dopada nas ten sam wirus, ale reagujemy odmiennie. Gdzie leży przyczyna? Przyczyna leży w nas: to nasz system odpornościowy, który zależy od jakości życia.

Czy można się pokusić o wspólną charakterystykę każdej z grup? Zacznijmy może od najtrudniejszej…

Większość osób z czwartej grupy to ludzie, którzy przewlekle chorują na choroby cywilizacyjne, autoimmunologiczne i nowotworowe, i są leczone jedynie farmakoterapią. Przez wiele lat zażywają systematycznie po kilkanaście różnych tabletek dziennie i ich system obronny jest totalnie podporządkowany farmakoterapii. Ta grupa całkowicie oddała odpowiedzialność za swoje zdrowie systemowi medycznemu. I okazuje się, że dla tej grupy rozwiązania farmaceutyczne się wyczerpały. Zabrakło u nich czynnika równoważącego, czyli własnej odpowiedzialności za swoje zdrowie.

Czy osoby z grupy trzeciej, czyli te, które bardzo ciężko przechodzą chorobę, to osoby, które nie mają tzw. chorób towarzyszących?

Do trzeciej grupy mogą też należeć osoby, które chorują przewlekle. Ale ta grupa też nie pielęgnuje zdrowia aktywnie oraz może nie mieć świadomości, że ważna jest dieta; że suplementacje mają coś wspólnego z ich zdrowiem. Ich poczucie odpowiedzialności za zdrowie często jest niewielkie. Ponadto często w tej grupie znajdują się ludzie, którzy łatwo się nakręcają negatywnie i bardzo się boją.

Jak rozumiem, druga i pierwsza grupa to osoby, które wiedzą, że o zdrowie dbamy na własny rachunek i odpowiedzialność…

Tak. Różnią się tym, że pierwsza, która nie choruje, świadomie dba o zdrowie i stosuje narzędzia odpowiednie dla siebie. Druga natomiast potrzebuje analizy tego, co może jeszcze u siebie poprawić lub może oczyścić z nagromadzonych stresów. Pierwsza grupa może być przykładem dla innych i dzielić się swoim doświadczeniem, jak dbać o swoje zdrowie.

Jak zatem dbać o zdrowie?

Nie ma jednej recepty. Każdy z nas ma inny system immunologiczny, więc zalecenia będą indywidualizowane. Trzeba przyjrzeć się każdemu przypadkowi, sprawdzić, co dana osoba dotychczas robiła i gdzie popełnia błędy w podejściu.

Ale najpierw trzeba przyjąć do wiadomości, że składanie pełnej odpowiedzialności za swoje zdrowie w czyjeś ręce nie jest najlepszym rozwiązaniem długofalowym?

Bez tej świadomości trudno podjąć pierwsze kroki – to fundament, na którym budujemy nasze zdrowie i wpływamy na jakość życia. Bez tego nie poszukujemy rozwiązań, tylko czekamy na interwencje specjalistów, kiedy jest bardzo źle z naszym zdrowiem.

Co w takim razie robić samemu, jeśli jesteśmy na początku tej drogi, w grupie trzeciej lub czwartej? Od czego zacząć?

Centrum naszej odporności to przewód pokarmowy. Jeśli mamy mieć silny system immunologiczny, to sprawdzamy najbardziej podstawowe rzeczy: czy codziennie się wypróżniam, czy dobrze się czuję po jedzeniu, po czym pojawiają się biegunki, bóle lub gazy. W pierwszym rzędzie wprowadzamy dietę przeciwzapalną, która mocno ogranicza cukry proste, rafinowane produkty, ograniczamy mięso i fast foody oraz przede wszystkim zaczynamy obserwować swoje ciało. Gdy dowiemy się na przykład, że biegunka pojawia się po mleku, możemy zdecydować, czy zrezygnować z mleka. Nikt za nas tego nie zrobi. Dodatkowo usprawniamy pracę jelit: pijemy czystą, ciepłą wodę; włączamy probiotyki lub produkty je zawierające (np. kiszonki), pijemy zioła np. imbir lub napar z kurkuminy. Pamiętajmy również o tym, żeby dieta była dopasowana do pory roku – gdy jest zimno, jemy ciepłe posiłki. Gdy w otoczeniu wszyscy chorują, to wprowadzamy witaminę C w naturalnej formie. Witaminę D i tran, gdy brakuje słońca.

W dalszych krokach zastanówmy się, jak można stopniowo zmniejszyć stopień farmakoterapii. Czy można leki zastąpić innymi lub zmniejszyć skutki uboczne. Wieloletnia farmakoterapia osłabia organizm, warto więc pójść w kierunku Lifestyle medicine (medycyna stylu życia), która uczy, jak aktywnie pielęgnować zdrowie. Można zacząć praktykować jogę, ćwiczenia oddechowe, medytację – wszystko, co wzmacnia wewnętrzne środowisko i tworzy zdrowie od wewnątrz. Kolejny niesamowity krok w aktywną pielęgnację zdrowia to regularne pobytowe detoksy, które oczyszczają od nadmiarów nagromadzonych odpadów metabolicznych i tym samym uruchamiają procesy samoleczenia. To szczególne może pomóc osobom z grup trzeciej i czwartej.

A jeśli z dietą się uporaliśmy, a system odpornościowy nadal niedomaga? Na co powinniśmy zwrócić uwagę?

Drugi ważny czynnik, który zarządza naszym systemem odpornościowym, to emocje. To, czym się karmimy za pomocą innych zmysłów, też jest ważne. Jeśli codziennie siedzę przed telewizorem, słucham informacji, które mnie przerażają, później je powtarzam znajomym i nakręcam spiralę strachu, to obniża moją odporność. W reakcji na to, co nas przeraża, aktywizujemy układ współczulny, który wprowadza organizm w stan gotowości do walki i/lub ucieczki. Układ przywspółczulny się zamyka i systemy wewnętrzne otrzymują inny priorytet. System odpornościowy gorzej pracuje, jesteśmy bardziej podatni nie tylko na zewnętrzne infekcje, ale zaczynają chorować również słabe części ciała. Bardzo dobrym wskaźnikiem stanu naszych emocji jest oddech: im bardziej się boimy, tym bardziej się zmienia, a napięcie się pogłębia.  Świadoma praca z oddechem działa uspokajająco na nasz stan emocjonalny.

Czyli ograniczamy wpływ negatywnych emocji, ale możemy również budować pozytywne…

…poprzez świadomy wybór tego, co czytamy, z kim się spotykamy, jaką aktywność fizyczną podejmujemy, co o sobie i innych myślimy. Wszystko to wpływa na energetykę naszego ciała. Emocje mają swoje wibracje, a lęk ma z nich najniższe. Możemy podnosić swoje wibracje przez medytacje, śpiew, śmiech, radość i przebywanie w towarzystwie pozytywnych osób. To są elementy, na które mogą zwracać uwagę osoby w drugiej grupie, żeby ostatecznie poprawić swoją odporność.

Czy osoby z pierwszej grupy, czyli świadome wpływu swojego stylu życia na zdrowie, mają długie listy tego, co trzeba zrobić?

Nie ma żadnych długich list. Tu nie chodzi o ilość, lecz o jakość podejmowanych działań oraz świadomość tego, że jesteśmy nieodłączną częścią natury. Nasze ciało jest mikrokosmosem i ma moc samoregulacji i samoleczenia. My jedynie musimy się nauczyć, jak z nim współpracować , aby żyć pełnią życia w najlepszym zdrowiu. Życie i zdrowie to jedność – jedno jest nierozerwalną częścią drugiego.

Z dr Preeti Agrawal rozmawiała Aneta Magda.

 

Szybki kontakt
+
Wyślij!