Czy po wyleczeniu z raka jesteśmy zdrowi?


Medyczne niszczenie raka nie usuwa jego korzeni. Gdy nic nie zmienimy i wracamy do starego sposobu życia i odżywania, trudno się dziwić nawrotom, które pojawiają się, choć niekoniecznie od razu – mówi dr Preeti Agrawal w rozmowie z Anetą Magdą

 

Aneta Magda: „Jestem zdrowy, wracam do normalnego życia.” Tak mówią pacjenci po operacji i/lub zakończonej chemioterapii /radioterapii, którym lekarz po obejrzeniu wyników tomografii lub rezonansu powiedział, że nie ma tam zmiany. Czy naprawdę są zdrowi?

Dr Preeti Agrawal: Są. I nie są.

 

Jak to?

Są zdrowi w tym znaczeniu, że nie ma zmian rakowych w badaniach obrazowych, gdyż zostały zniszczone przez procedury medyczne. Z punktu widzenia medycznego są zdrowi do czasu następnej koniecznej interwencji. W międzyczasie co mają usuwać, skoro nic nie ma? Dlatego zaleca się monitorowanie stanu „zdrowia” co kilka miesięcy, żeby móc wykryć zmiany jak najwcześniej i szybko zareagować. Jednak wykonywanie regularnych badań nie zapewnia zdrowia i nie daje gwarancji, że zmiany rakowe nie wrócą. Za pomocą regularnych oględzin zapewniamy sobie jedynie wczesne wykrywanie. Warto być jednak świadomym, że gdy okaże się, że nowotwór się odrodził, narzędzia jakie będą zastosowane, będą te same co poprzednio. I znów wpadamy w ten sam wir: chemii i zniszczenia.

 

Czyli są „zdrowi” do czasu, gdy znów będą chorzy?

Tak. O ile nie zaczną aktywnie pielęgnować swojego zdrowia na co dzień.

 

W jaki sposób osoba wyleczona z raka ma dbać o swoje zdrowie?

Pamiętajmy, że stosując chemio- i radioterapię usuwamy guza, ale jest on częścią naszego ciała, jakkolwiek mocno byśmy tego nie chcieli. Niszczony jest nie tylko rak. Jednocześnie bardzo mocno osłabiamy cały system immunologiczny i obciążamy przewód pokarmowy, w tym najbardziej wątrobę oraz oczywiście nerki. System odpornościowy jest osobistym ochroniarzem naszego zdrowia, więc potrzebna jest jego odbudowa. Dzięki naszym staraniom mamy stworzyć takie środowisko wewnątrz naszego ciała, w którym komórkom rakowym trudno jest wrócić i się rozmnażać.

Jakie działania potrzebne są do odbudowy systemu immunologicznego?

Miejsce, gdzie najsilniej się go buduje, to przewód pokarmowy. Z każdym pacjentem ustalamy indywidualnie jego sposób odżywiania, choć są pewne zalecenia ogólne. Dieta, która najbardziej służy, to dieta przeciwzapalna, taka prawie wegetariańska. Usuwamy z diety na okres przynajmniej kilku miesięcy wszystkie produkty, które tworzą stan zapalny: cukier, pszenica, mleko, nabiał, mięso, produkty z puszki, kawa, używki i inne wysokoprzetworzone produkty. W to miejsce wprowadzamy produkty łatwostrawne, świeże, sezonowe i gotowane (np. ciepłe zupy). Zjadamy dużą (40 – 60 %) ilość warzyw w różnej formie, kasze, owoce sezonowe i leśne, orzechy, dobre oleje, masło klarowane, zdrowy nabiał w małych ilościach itp. W regeneracji systemu immunologicznego dużą rolę obok diety odgrywają również probiotyki odbudowujące florę jelitową oraz zioła oczyszczające i usprawniające pracę wątroby i nerek. Stosuje się także immunoterapię długofalową np. preparaty z jemioły lub grasicy.

 

To działania wewnętrzne – długofalowe i działające raczej wolno. Czy coś z zewnątrz może wspomóc i przyspieszyć proces immunoterapeutyczny i detoksyfikacyjny?

Oczywiście. Na tym etapie silnym elementem odbudowującym jest hipertermia całego ciała, kontrolowana gorączka, która bardzo głęboko oczyści układ limfatyczny. Większość problemów bierze się z tego, że układ limfatyczny nie jest w stanie się oczyścić i odprowadzić toksycznych odpadów z danego miejsca, w którym tworzą się zastoje i miejscowy stan zapalny, który nieleczony może przejść w stan raka. To bardzo silna i konkretna terapia, której  częstotliwość ustalana jest indywidualnie. Kolejna interwencja zewnętrzna odbudowująca system odpornościowy to autohemotransfuzja. Bardzo pomocne są również indywidualnie dobrane dożylne wlewy witaminowe dla szybszej detoksyfikacji i wzmacniania odporności. Możemy ten proces wzmocnić przez terapie wschodnie, jak akupresurę i akupunkturę, które dają impuls do całego ciała, by poprawić metabolizm i przyspieszyć detoksyfikację. Jeśli jesteśmy napięci i zestresowani (co ma miejsce w zasadzie we wszystkich przypadkach osób, które przeszły leczenie nowotworowe, nie wspominając także o wszystkich innych, żyjących we współczesnym stresogennym świecie), bardzo przydatne są terapie, które głęboko rozluźniają np. terapia czaszkowo-krzyżowa. Zresztą wizyta u osteopaty jest również konieczna dla osób, które mają zrosty po operacji lub takich, które mimo diety mają problemy z układem pokarmowym i odczuwają ból nieznanego pochodzenia.

 

A czy detoks pobytowy, jaki oferuje Pani w Klinice, jest odpowiedni dla tej grupy pacjentów?

Czas po zakończeniu medycznego leczenia jest bardzo dobrym momentem na przeprowadzenie tak głębokiego procesu detoksyfikacji, jak w ramach naszego pakietu pobytowego. Dzięki stosowanej przez nas diecie oczyszcza się cały system pokarmowy, za pomocą technik oddechowych lepiej dotleniamy narządy i uczymy się jak wpływać na swoje stany emocjonalne za pomocą oddechu, przez jogę uczymy się relaksu i zdrowego ruchu. Taki program to nie tylko działanie na dziś, ale nauka na jutro. Poprzez różne terapie głęboko oczyszczamy układ limfatyczny. Uczymy świadomości ciała i emocji oraz aktywnej pielęgnacji zdrowia.

 

Czy gdy pacjent nie przechodzi chemio- i radioterapii, bo wystarczy sama interwencja chirurgiczna, to procedura wychodzenia z choroby jest taka sama?

Prawie taka sama. Operacja nie usuwa przyczyny choroby, podobnie jak w grupie osób przechodzących chemię.

 

Jak dotrzeć do przyczyny?

Właśnie. Pacjenci zadają pytanie „Dlaczego mi się to przytrafiło?”, często wcale nie chcąc tak naprawdę wiedzieć. Pytają tak jak ofiary wypadku czy terroryzmu, nie chcąc przyjąć do wiadomości faktu, że rak jest częścią ciała i życia. Rak to nie choroba, która atakuje znienacka, z dnia na dzień, jak przeziębienie. Przyczyny powstawania nowotworu są bardzo złożone, to mieszanka wielu czynników jak np. nieodpowiednia dieta, nadwyrężony układ autonomiczny, trudne sytuacje rodzinne, powodujące trudne emocje, których nie zaakceptowaliśmy lub nie potrafimy rozwiązać. Bardzo ważnym elementem jest praca z emocjami z terapeutami dla uświadomienia starych wzorców i niewracanie do nich. Gdy wiemy, jaka jest przyczyna i jakie emocje leżą u podstaw choroby, mamy możliwość zmiany sposobu myślenia i systemu przekonań, co prowadzi do stworzenia zdrowego wewnętrznego środowiska, w którym trudno jest rakowi wrócić. Pamiętajmy, że medyczne niszczenie raka nie usuwa jego korzeni. Gdy nic nie zmienimy i wracamy do starego sposobu życia i odżywania, trudno się dziwić nawrotom, które pojawiają się, choć niekoniecznie od razu.

 

Bo rak to nie choroba jednego dnia…

Rak nigdy nie pojawia się nagle, choć tak go odbieramy. To jest choroba, która toczyła się w organizmie przez wiele lat i została doprowadzona do takiego stanu, gdy jest rozpoznawalna przez badania jako rak. Często mam pacjentów, którzy przez 10-15 lat mieli problemy z nieregularnym wypróżnianiem lub z zaparciami, mieli polipy, które wielokrotnie usuwali przez kolonoskopię i w którymś badaniu wyszło, że to jednak jest rak. Farmakologiczne leczenie objawów i sytuacja ciągłego stresu tworzą żyzną glebę do rozwoju komórek rakowych.

Proces wychodzenia z choroby i zmiany nawyków, które stworzyły raka, też wymaga czasu i cierpliwości. Oprócz monitorowania, które jest ważne, warto zwrócić uwagę na uzdrowienie stylu życia, aktywną pielęgnację zdrowia i stosowanie ewentualnego indywidualnego programu wsparcia. Im więcej sposobów pielęgnacji zdrowia się nauczymy sami, tym większe prawdopodobieństwo, że nie wrócimy po kolejną chemię.

 

Czy jest taki moment, w którym można uznać, że już nie siedzę na bombie?

W dzisiejszych czasach wszyscy właściwie siedzimy na bombie i niezwykle potrzebujemy aktywnej pielęgnacji zdrowia. Jeśli codziennie w pracy przyjmujemy pozycje, które nam nie służą, to żeby odwrócić te tendencje, chodzimy regularnie na jogę lub jeśli mamy pracę z dużym obciążeniem stresowym, to regularnie chodzimy na terapię czaszkowo-krzyżową lub masaże wschodnie jak shiatsu, ajurwedyjskie terapie, lomi lomi, a jeżeli mamy tendencje do nieregularnych wypróżnień to korzystamy z regularnego detoksu. Słucham swojego ciała i na bieżąco reaguję na to, czego ono potrzebuje. Jeśli słuchamy sygnałów, mamy świadomość ciała i emocji, to organizm nigdy nie wpędza nas w choroby nieuleczalne.

 

Rak to krzyk ciała o pomoc. A ciało nie potrzebuje krzyczeć, gdy tylko słyszymy jego codzienny szept.

 

Ciało będzie nam wdzięczne za zdrowe odżywianie, dobry sen i ruch. Te elementy tworzą zdrowie na co dzień.

 

A wolelibyśmy zapewnienie, że tabletki zrobią całą pracę za nas?

Trochę tak, stąd tak duża ostatnio liczba pacjentów z chorobami przewlekłymi, nieuleczalnymi i nowotworowymi. Przyzwyczailiśmy się, że na wszystko są pigułki, które łykamy i coś dzieje się poza nami i szybko. Pacjenci uważają, że gdy będą chodzili do lekarza, to zapewni im to zdrowie. „Usunę guz i będę miała problem z głowy”… Nie uważają, że guz jest częścią ich ciała i w nim ma korzenie. I na koniec często mówią, że nikt im nie powiedział, że chemioterapia nie wylecza z raka. Nasze ciało to połączone systemy, które tworzą homeostazę. Jeśli chorujemy, to system jest niesprawny, samodzielnie nie może wrócić do równowagi i pojawia się choroba, żeby nas zatrzymać. Poprzez usunięcie czy zlikwidowanie objawów choroby nie docieramy do tego, co nie grało w naszym życiu. W pędzie ku szybkości zgubiliśmy wiedzę, że to co się zdarza, ma swoją przyczynę. I najważniejsze zadanie w sytuacji gdy chorujemy, to pytanie, co moje ciało mówi i jak ja mogę z nim współpracować, by było zdrowe.

 

Dziękuję za rozmowę.

Szybki kontakt
+
Wyślij!