Dlaczego coraz więcej ludzi poszukuje sposobów leczenia poza oficjalnym systemem medycznym?


Wg danych zaprezentowanych podczas konferencji “Complementary and alternative therapies for patients for today and tomorrow” w Parlamencie Europejskim (Bruksela 2017) w Europie 150 000 lekarzy medycyny legitymuje się dodatkowymi kwalifikacjami z zakresu medycyny alternatywnej i komplementarnej (CAM) oraz ok. 180 000 specjalistów praktykuje terapie nie wymagające pełnego wykształcenia medycznego. Lekarze najczęściej korzystają z akupunktury, homeopatii, naturopatii, medycyny antropozoficznej oraz neuronalnej. Pozostali specjaliści zajmują się głównie ziołolecznictwem, terapiami manualnymi (osteopatia, chiropraktyka), refleksologią, shiatsu, jogą, tai chi oraz qigong.

Aneta Magda: Pani Doktor, jakie są przyczyny, dla których ludzie szukają pomocy poza systemem medycyny konwencjonalnej?

Dr Preeti Agrawal: Wspólny mianownik wielu różnych motywacji to bezradność, choć sytuacje się różnią. Weźmy na przykład dzisiejszą pacjentkę, która skarży się na uporczywe bóle brzucha, choć wszystkie możliwe badania są prawidłowe. Nie jest to odosobniony przypadek, lecz reprezentantka pewnego trendu. W takiej sytuacji pacjent dostaje – w zależności od problemu – leki przeciwbólowe / przeciwzapalne /antybiotyki / leki antyhistaminowe itp. Proszę zauważyć, że już w nazwie podkreślamy, że z czymś walczymy, zamiast dążyć do zdrowia. Takie działanie przynosi chwilową ulgę, ale często problem wraca. Nawracające stany chorobowe powodują, że ludzie poszukują innych metod niż te, które oferuje medycyna konwencjonalna.

W podanym przypadku Pani otrzymuje pomoc, leczy się, ale nie wylecza. Jakie są inne możliwe kategorie sytuacji?

Są pacjenci, którzy kierowani są od jednego specjalisty do drugiego, bez konkretnej diagnozy i pomocy. Każdy z nich ogląda, analizuje i robi badania pod kątem „swojego narządu”, czyli w wąskich ramach swojej specjalizacji, i okazuje się, że wszystko jest prawidłowe. Kieruje do kolejnego specjalisty, który wykonuje taką samą procedurę, z takim samym efektem. Pacjent na końcu zostaje sam i szuka rozwiązania na własną rękę – usłyszy od znajomych, przeczyta w Internecie, dotrze do specjalisty z obszaru medycyny niekonwencjonalnej.

 Słyszałam o Pani pacjentce, która brała prozac na wypadanie włosów. To kolejny typ sytuacji, czyli gdy pomoc jest nieadekwatna.

Pani wypadały włosy, więc zgłosiła się do dermatologa. Wyniki – jak to często bywa w takich sytuacjach – były dobre, tarczyca w porządku, więc dermatolog stwierdziła, że prawdopodobną przyczyną wypadania włosów może być depresja i zbyt wiele stresu, a w konsekwencji otrzymała prozac. Wdrożone leczenie nie tylko nie zatrzymało procesu wypadania włosów, ale pacjentka jeszcze nabawiła się bólów brzucha. Mnożenie się objawów w konsekwencji niewłaściwego lub zbyt ogólnego rozpoznania przyczyny jest również powodem, dla którego pacjenci szukają specjalisty, który – przez pryzmat jego problemu chorobowego – zobaczy człowieka z całym bagażem zachowań i nawyków, a nie wyłącznie jego dolegliwość.

Szukamy zatem podejścia integracyjnego? Chcemy połączyć medyczne osiągnięcia z patrzeniem na człowieka jak na człowieka, a nie na chory narząd? Czy to powszechna potrzeba?

Pacjenci, którzy do nas przychodzą, są na różnych etapach świadomości o zdrowiu. Wielu jest takich, którzy świadomie wybierają ośrodek i szukają metod leczenia wspierających naturalny proces w ciele, ale równie wielu jest takich, którzy nie do końca wiedzą, na czym polega działanie integracyjne i dziwią się, że najpierw muszą wypełnić niezwykle szczegółową ankietę zawierającą pytania np. o stosunki w rodzinie, trudne sytuacje w ostatnim czasie lub zwyczaje żywieniowe. Niezależnie jednak od świadomości, szukają pomocy dla siebie jako niepowtarzalnej jednostki, a nie jednostki chorobowej.


O poszukiwaniach rozwiązań na własną rękę – w II części wywiadu.


źródło zdjęć pixabay.com

Szybki kontakt
+
Wyślij!