Siłownia – sport czy mord?


Motto,  Citius-Altius-Fortius („szybciej”, „wyżej”, „silniej”) – które znamy z tradycji antycznej, coraz bardziej zdaje się być obecnym w naszym codziennym życiu. W ostatnich dekadach styl życia ludzi zmienił się i zmienia cały czas. Więcej czasu spędzamy w pracy, korkach, ciągłym stresie, żyjemy intensywnie. Jesteśmy atakowani coraz to bardziej wymyślnymi reklamami, hasłami, czy to w tv, internecie, radiu, telefonie…Kroczących za tym wszystkim bodźców jest tyle, że organizm w końcu mówi dość. Czy wyjściem może być sport? Czy może nim być siłownia?

Czy siłownia może być antidotum na stres?

Bardzo często do gabinetów trafiają pacjenci, którzy po siłowni zaczęli odczuwać: ból, przemęczenie, zmęczenie psychiczne, nierzadko problemy ze snem. Jest to związanie przede wszystkim z aktywacją Autonomicznego Układu Nerwowego, podbiciem, kiedy ciało mówi dość. Zadajmy sobie pytanie: czy na typowej siłowni podchodzi się do klienta z merytoryczną wiedzą z fizjologii, anatomii, biomechaniki…i psychologii. Czy bada się ciało, wychwytuje napięcia i je koryguje? Czy przeprowadza się ankietę z historią urazów, wypadków? Czy jednak, wzmacnia mięśnie? Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że najważniejsze procesy toczą się w obrębie komórki czyli tam, gdzie tego nie widać.

Równowaga miedzy układem współczulnym i przywspółczulnym to podstawa

Niewielu zdaje sobie sprawę z tego, że naszym ciałem sterują dwa układy: endokrynny (w uproszczeniu hormony) i Autonomiczny Układ Nerwowy. Ten ostatni składa się z dwóch: współczulnego i przywspółczulnego. Ażeby unaocznić działanie układów, wyobraźmy sobie, że wstajemy rano, ubieramy się, wychodzimy. Pracujemy, wracamy do domu, jemy. W końcu dochodzi 20.00. Mniej więcej od rana do tej godziny, w naszym organizmie przeważa układ współczulny. Ten „działający”, aktywujący. Mniej więcej od godziny 20.00, powinien włączać się układ przywspółczulny. Ten, który po całym dniu pracy mówi, stop. Bo ciało, umysł również, to równowaga, homeostaza. I co, jeśli o 21.00 mamy zaplanowaną np. siłownię? Żeby wyluzować, odstresować się, wzmocnić mięśnie. Żaden wysiłek, który oferujemy ciału po całym dniu pracy, nie będzie nam służyć. Zwłaszcza to, co oferuje typowa siłownia.

Wyrzeźbione, mocne, smukłe ciało nie konieczne zdrowe 

Z obserwacji wynika, że zarówno kobiety i mężczyźni chcą mieć piękne ciało. Wyrzeźbione, mocne, smukłe. Czy każdy może to osiągnąć? Nie. Z fizjologii wysiłku mamy podział na zdolności kondycyjne (siła, szybkość, wytrzymałość) i koordynacyjne (gibkość, zwinność). Czy każdy z nas potrzebuje wszystkiego? Również, nie.Głównie młode osoby, nierzadko mające 8 godzinny tryb pracy siedzącej, wzmacniają mięśnie. Tak jakby mięśnie były wszystkim, a silniejszy mięsień zawsze był tym lepszym.Ciało ludzkie tak nie działa, ono pracuje zgoła odmiennie. Dlatego tak wiele osób „oderwanych” od biurka na czas siłowni, w następstwie doznaje wielu, nierzadko dużych kontuzji. Ciało ludzkie to system połączeń. Aby mityczny mięsień pracował, musi mieć zarówno unerwienie jak i odżywienie i tlen. I każdy z nich (poza językiem) posiada dwa i więcej przyczepów. Czy napięcie z mięśnia ucieknie przez brzusiec? Nigdy, zawsze skieruje się w stronę przyczepu. Przyczepu, z którego bierze początek kolejny mięsień itd. Fizjologicznie robi się układ, stąd pozornie lekkie skręcenie kostki może nam przysporzyć problemów w miednicy. Całość mięśni łączy powięź. Mityczny twór do niedawna, jeśli jednak weźmiemy pod uwagę najnowsze badania uznanych anatomów (prof. Carla Stecco), okazuje się, że mięsień bez powięzi nie istnieje. Ona go utrzymuje, ona nim zarządza.

Skutki Przetrenowania

Typowe podejście typu „dziś robimy 50 przysiadów, ale za miesiąc ma być 150” może być uciążliwe dla naszego ciała. Otóż, zawsze decydować powinna nasza tkanka. Jeśli tak nie jest, mamy otwartą drogę do tzw. zespołu przetrenowania, który objawia się patologicznym zaburzeniem funkcjonowania organizmu, również ryzykiem powstania urazów, często w wyniku sumowania się przeciążeń i mikrourazów. Ból jest czynnikiem, który zawsze ostrzega i którego nigdy nie należy lekceważyć. Również potocznie zwane „zakwasy”, które dla większości są czymś normalnym, tak naprawdę są pękającymi włóknami mięśniowymi, świadczącymi o tym, że wysiłek fizyczny był albo zbyt intensywny albo trwał zbyt długo. Prawdziwy „zakwas” trwa do 20 minut po wysiłku. Tylko i aż tyle. Znane są przypadki osób, które w wyniku przetrenowania organizmu, doprowadziły do powstania w organizmie czynników pozapalnych, takich jak cytokiny, które wpływają na centralny system nerwowy. Jeszcze inna sprawą jest, że często objawy psychologiczne wyprzedzają objawy somatyczne.

I na koniec…

Biorąc pod uwagę aspekty wcześniej wymienione, należy postawić następującą tezę:

wysiłek fizyczny realizowany na siłowni, nie jest tym czego nasze ciało pragnie najbardziej. Pojmowanie wysiłku fizycznego w sposób schematyczny (wzmacniam mięśnie, im bardziej się spocę, tym dla mnie lepiej), będzie prowadzić do wcześniej czy później narastających urazów, kontuzji, które pozornie nie będą związane z naszą siłownią. Starajmy się jak najwięcej czasu spędzać na świeżym powietrzu, zwykły spacer, nordic walking, wszelkiego rodzaju wysiłki tlenowe czyli aerobowe, będą nas chronić i pobudzać organizm do pracy jako całość. Również w aspekcie psychicznym.

 

Opracował:

Rafał Banasiak,

Osteopatia, Drenaż limfatyczny, Masaż relaksacyjny

Szybki kontakt
+
Wyślij!